Wszyscy wiemy doskonale co się stało i co się dzieje na Haiti. Napewno każdy z nas od razu pomyślał, że trzeba jakoś pomóc… Ale jak? Czy jeżeli wpłacimy pieniądze do organizacji charytatywnej to napewno uda sie pomóc? Czy nasza pomoc może naprawdę dotrzeć do potrzebujących skoro nikt do tej pory nie potrafi rozwiązać problemów logistycznych i ogromna pomoc z całego świata stoi niemal 'bezczynnie' na lotnisku i terenie siedziby ONZ?
Otóż okazuje się, że możemy pomóc… i to bardzo konkretnie.
Podczas naszej różnorodnej działalności wspólnotowej poznaliśmy kilka lat temu Padre Yvana. To ksiądz misjonarz pochodzący właśnie z Haiti. Przez wiele lat pracował wśród najuboższych w Amazonii. Ja spotkałem go pierwszy raz w Gujanie Francuskiej i miałem zaszczyt zobaczyć jego dzieło pomocy potrzebującym. Dwa lata temu Padre Yvan odwiedził Londyn, naszą parafię 'u Boboli' , pojechał również zobaczyć Polskę, o której tyle słyszał i ma tak wielu przyjaciół. Yvan powrócił kilka lat temu na Haiti, aby nieść pomoc i nadzieję wśród swoich..
Padre Yvan pracuje w parafii MIRAGOANE, miasteczku oddalonym około 80 km na zachód od Port-au-Prince. To co udało mu się zrelacjonować nam o jego sytuacji w przerwach dostawy prądu jest niesamowite. Opowiedział nam straszne rzeczy o cierpieniu, które trwa, o ludziach z połamanymi rękami i nogami, których do dziś nie ma kto i jak operować, o wstrząsach, które wciąż trwają, o chaosie i lęku jaki panuje wszędzie. Mówi, że są jeszcze miejsca, gdzie żadna pomoc wogóle nie dotarła. Niektórzy telefonowali spod gruzów, że żyją. Teraz już niestety nie. Rodzina Yvana, jego bracia i siostry również zaginęli. Rozpoczęła się masowa migracja tych, którzy stracili wszystko i wszystkich w trzęsieniu ziemi w stolicy. Tysiące ludzi ucieka przed głodem, pragnieniem, przemocą, chaosem i zarazą.
Jednak Padre Yvan to niesamowity człowiek. Najpierw przyjął pod swój dach 60 osieroconych i bezdomnych dzieci. Musi je nakarmić i ochronić. Mieszkają po prostu w kościele. Do nich dołączają inni ludzie szukający ratunku... Cały teren parafii jest obecnie zapełniony setkami ludzi, którzy nie mieli dokąd pójść. Im też Padre Yvan musi dać jeść i pić. Wydał już zapewne wszystko co miał. Nie może liczyć na razie na pomoc od UN lub transport darów gdyż dojazd jest niemożliwy. Potrzebuje po prostu pieniędzy, żeby mógł kupić żywność i najpotrzebniejsze rzeczy od tych co mają i mogą sprzedać.
DEI TRUST oraz Parafia Św. Andrzeja Boboli na Hammersmith zapraszają Was wszystkich na specjalny, wyjątkowy KONCERT DLA HAITI, dla konkretnych ludzi, konkretnej parafii, konkretny cel. Koncert, podczas którego będziemy apelować o Waszą pomoc odbędzie się w NIEDZIELĘ, 31 STYCZNIA o godz. 18:00 w Kościele Św. Andrzeja Boboli na Hammersmith (1 Leysfield Road, London, W12 9JF).
W mieście Miragoane działa nadal biuro Western Union i tą drogą możemy pomóc wszystkim tym, którzy przyszli po ratunek do Padre Yvana i do parafii Miragoane.
Dla tych, którzy nie są w stanie dotrzeć na nasz koncert a chcieliby włączyć sie w akcję pomocy, prosimy o kontakt w kancelarii lub zakrystii naszego kościoła: 1 Leysfield Road, London W12 9JF.
Ale jeżeli i to jest niemożliwe, to po prostu prosimy, apelujemy : nie zapomnijcie o ludziach na Haiti! Kontynuujcie akcję serca, składajcie ofiary. Czy to na Caritas czy na jakąkolwiek inną organicacje charytatywna. Każda pomoc się liczy.